wtorek, 19 listopada 2013

Czekamy...

Za oknem jesień, szaro, buro, mokro. W ostatnim czasie pogoda nas nie rozpieszcza, nie daje nacieszyć się urokiem złocistych liści czy spacerami w promieniach jesiennego słońca. Ale ja lubię jesień, nawet tą mglistą i deszczową. Jesień jest czasem wyciszenia, zwolnienia, nabrania dystansu do wielu spraw, takim pozytywnym marazmem przed Bożym Narodzeniem. Jesienią dla zachowania pozytywnego myślenia, trzeba cieszyć się małymi rzeczami, a długie wieczory sprzyjają miłej atmosferze. Dla mnie nie ma nic bardziej rozgrzewającego niż blask świec.





Widziałam na wielu Waszych blogach, że okres przedświątecznych przygotowań już zainaugurowany. My też już zaczęliśmy z Henryczkiem odliczać dni do Świat.
U nas zbierają się nowe dekoracje, niedługo przywędrują ze strychu, te z ubiegłych lat. Powoli gromadzę podarunki, a niebawem rozpoczniemy rozwieszanie dekoracji, szczególnie tych na zewnątrz. Z doświadczenia już wiemy, że lepiej światłowody zakładać, gdy jest jeszcze plusowa temperatura.

Nie wariujemy, ale magia Świąt już nas dopadła. A co, w końcu taki magiczny czas jest tylko raz do roku. Powiem Wam, że w zeszłym roku chciałam, żeby to były najpiękniejsze Święta, bo pierwsze z Henryczkiem. W tym roku musza być jeszcze wspanialsze, bo pierwsze, gdy Henio już trochę „kuma” co się dzieje. Bardzo interesują Go wszelkie świąteczne akcesoria, a lampki choinkowe są ciekawsze niż najlepsza zabawka, szczególnie te, które posiadają możliwość zmiany trybu migania.


Tak oświeceni blaskiem świec, dajemy radę jesiennej chandrze i czekamy na magiczny czas Bożego Narodzenia.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!