poniedziałek, 9 lutego 2009

O klimacie i nastroju

Dom...
Dla naszych pra-babek dom i ojcowizna były świętością. A teraz? Dla wielu osób z "mojej generacji" dom kojarzy się z kolosalnym kredytem hipotecznym. Smutne, ale niestety prawdziwe.

Dla mnie dom jest azylem, właśnie takim "sakrum". Mój dom kojarzy mi się z zapachem ciasta, blaskiem świec czy rozszczekanymi psami witającymi gości od wejścia. Kocham mój dom takim, jakim jest i jaki go co dzień tworzymy. W tym względzie mam staroświeckie podejście. Zresztą mój dom też jest trochę staroświecki,zarazem jednak praktyczny i funkcjonalny. Przede wszystkim jednak chcę, by miał swój własny klimat.

Dziś właśnie była "klimatyczna" niedziela.
Oto efekty

Kompozycja własna :-) z zasuszonych róż.

Niestety kilka dni temu trzeba było pożegnać świąteczną dekorację okien. Więc dziś zawiesiłam nowe lambrekiny zakupione na Allegro.


Okno w jadalni.



Lambrekin w kuchni...
...i całe okno kuchenne oświetlone lampką.

No właśnie lampki, lampeczki, lampy...
Moim zdaniem tak jak i świece, lampy wprowadzają klimat. Subtelnie oświetlają pomieszczenie, wnosząc nutkę romantyzmu i całą masę ciepła.

Lampy są też funkcjonalne, ponieważ gdy zapali się je we wszystkich ponieszczeniach, nie trzeba włączać "dużego" światła, bo jest dość jasno.


To lampka w kuchni.

To lampka w jadalni.

A tak wyglada cały kącik z lampką.
Lampkę wypatrzyłam w sklepie ze starociami.
A stoliczko-siedzisko na którym stoi kupiłam w magazynie z meblami z Holandii.
Był to bardzo trafny zakup. Pełni ono funkcję i dekoracyjną i praktyczną.


A to lampa w salonie. Kupiłam ją około 3 tygodni temu w tym samym sklepie co lampkę z jadalni.




To już nowy nabytek. Tą tackę kupiłam wczoraj w antykwariacie. 2 większe świeczki również nabyte wczoraj w tym samym sklepie. 3 mniejsze znalazłam w domu.

To bez lampy błyskowej.


A tak wygląda efekt oświetlenia świecami kącika wypoczynkowego w sypialni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!