poniedziałek, 8 lutego 2010

O tym, że zawisł(y) oraz o szybko spełniajacych się marzeniach

W przejściu między salonem a jadalnią zawisł czasoodmierzacz.







A od progu gości witamy już Walentynkowo.
Wianuszek z serduszkami zawisł na drzwiach.



Jeśli już mowa o "wiszeniu", to co ma wisieć nie utonie, czyli jak chcesz coś kupić, to na pewno się uda.
Ostatnimi czasu co chwilkę zamarza mi się coś do domu. Jak tylko coś sobie wymyślę, a już nie daj Boże naoglądam się różnych śliczności w sieci, to zaraz uruchamiam Allegro i szperam, szperam, szperam. I takim to sposobem nabyłam kilka upragnionych przedmiotów, bez których na pewno nie dało by się żyć!
Dziwnym trafem wszystko, czego moje serce, oczy i dusza zapragną, po chwili przeglądania, się znajduje. Prawie jak "mówisz i masz".
Teraz z wielką niecierpliwością i podekscytowaniem czekam na te moje zdobycze. Jak tylko coś dotrze, to zaraz się pochwalę! :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!