środa, 12 maja 2010

Deficyt czasu

Zabieram się już od kilku dnie do napisania postu i ciągle nie mam czasu.
Ostatnio duuuużo się dzieje. I dobrze! :-)

Miał być remont łazienki, nadanie duszy gabinetowi i kącik wypoczynkowy w ogrodzie. Wszystko będzie. A na razie zupełnie nieplanowanie, pod wpływem impulsu, zaczęłam przemalowywać meble w sypialni i idąc za ciosem, będziemy też malować ściany, przestawimy meble i dodam kilka nowych akcentów dekoracyjnych. Kupiłam też nową komodę, dziś kurier powinien mi ją dostarczyć. Ach, jak się cieszę! Jedyny minus, to miniona (i pewnie nadchodząca też) noc przespana na rozkładanej kanapie w gabinecie. Tylko nie myślcie, że M. przez te moje remontowe pomysły wyeksmitował mnie z łóżka. Sama się eksmitowałam i M przy okazji. Wczoraj rozkręciłam łóżko, żeby pomalować ramę, a że potem wyskoczyła nam inna sprawa, łóżko nie został ponownie zmontowane.
Co do malowania, to meble pomalowane zostały na biało, a do ścian wybrałam kolor piaskowy, ciekawe jak wyjdzie w rzeczywistości.

W miniona niedzielę byliśmy na pchlim targu. Takim z prawdziwego zdarzenia. Troszkę byłam zawiedziona. Myślałam, że upoluję więcej gratów, ale ogólnie panowała straszna drożyzna. Udało mi się tylko upolować skrzyneczkę po winie, starą oliwiarkę, bardzo stary młynek do kawy oraz 2 miniaturkowe koniki drewniane. Pochwalę się w następnym poście.

A teraz uwaga! Będzie śmiesznie.
Dostałam od M. nowy telefon komórkowy, taki "wypasiony", z bajerami i z ekranem dotykowym. Ten nowy cud techniki też kradnie mi dużo czasu i wcale nie dlatego, że nie ciągle się nim bawię. Ha! To by dopiero było, gdybym umiała pobawić się tą masą zupełnie w telefonie zbędnych rzeczy. Dużo czasu zabiera mi wykonywanie rozmów. Nie, nie, wcale dużo nie gadam. To wygląda tak, żeby porozmawiać przez 3 minuty najpierw przez 5 walczę żeby wybrać numer :-) a o pisaniu SMSów już nie będę wspominać :-)
Jednak nie ma to jak tradycyjna komórka, ale cóż, trzeba iść z postępem - to znaczy ślimaczyć się w moim przypadku.

Mam Wam też do pokazania dużo z majowego weekendu, który spędziliśmy na Kaszubach.
Ale to później.
Teraz zmykam kosić trawę, bo na razie (nareszcie od 5 dni) nie pada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!