czwartek, 30 stycznia 2014

Przyjemne słabości

Za każdym razem, gdy widzę coś, co mi się podoba, staram się sama sobie tłumaczyć, że tego nie potrzebuję, że już mam dość takich rzeczy, że nie będzie gdzie tego postawić, itp. itd.
A jednak niektórym nie mogę się oprzeć, dotyczy to lampionów, wszelkich poduszek, koców czy narzut oraz ubranek dla Heni, butów, szalików i apaszek dla mnie. Słabość do wszystkiego, czym można omotać szyję chyba mam w genach, bo moja Mama, też taką posiada.

Codziennie, jak pewnie większość ludzi na świecie otwieram laptopa, sprawdzam pocztę , portale społecznościowe, bloga i niestety zaglądam do sklepów lub na aukcje, a tam same pokusy – masakra! :-)

Tym razem padłam ofiarą takiego cudnego lampionu, bo jak go nie kupić, gdy jest taki uroczy, ma gwiazdki i w dodatku przy cenie magiczny napis „SALE” (kupiony na Zalando).




Wpadła mi również w oko piękna jedwabna chusta (sklep internetowy Wittchen) oczywiście też w przecenie. Takie zakupy z uporem maniaka tłumaczę : Matka też człowiek i coś jej się od życia należy! Zwykle nie pokazuję tutaj żadnych elementów garderoby, ale chusta jest godna polecenia.



Jutro mam w planie pstryknąć kilka migawek w zimowej scenerii, mam nadzieję, że będzie w miarę dobra aura ku temu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!