niedziela, 25 października 2009

Odrobina jesiennej melancholii

Co robię w niedzielę? Zazwyczaj jadę na obiad do Dziadków.
Ale dzisiejsza niedziela jest inna, dziś od rana krzątałam się po domu. Najpierw przygotowywałam obiad, który zjadłam w towarzystwie M. i moich rodziców, a potem zostałam porzucona. Rodzice pojechali z wizytą do siostry mojego Taty. M. natomiast zasiadł przed komputerem i wytężał umysł nad jakimś projektem drogi leśnej czy coś tam takiego, a około 17 popędził na uczelnię.

Co robię w niedzielny, jesienny i samotny wieczór?
Popadam w melancholię i piszę Bloga :-)

Skoro o jesieni mowa, to rozgościła się już w ogrodzie.














A teraz kilka fotek tego, czego chyba jeszcze nie pokazywałam.

To jest okienko między kuchnią a jadalnią.

Widok od strony jadalni.



Widok od strony kuchni.





Ostatnio zapałałam miłością wielką do lawendy. Zarówno do zapachu jak i do motywu.
Tu poduszeczka i woreczek zawieszone na uchwycie od witrynki w jadalni.



Kombinowałam gdzie można by wykorzystać lawendowy wątek i wykombinowałam, że w pralnio-łazience na parterze. Na razie jest to pralnia i wc, ale w przyszłym roku planujemy ulokować tam jeszcze kabinę prysznicową i wszystko trochę odnowić. Jednak z powodu braku cierpliwości w tak owych sprawach, nie mam zamiaru czekać do wiosny, na wcielanie w życie pomysłu łazienki z lawendą w roli motywu przewodniego, więc zaczynam już gromadzić lawendowe akcesoria.


A to mój najnowszy nabytek - szydełkowy obrusik.
Śliczny, prawda?



Na zakończenie ów obrusik w wersji z nutka melancholii.


2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się bluszcz w tym ślicznym naczynku. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. To naczynie, to stara kanka od mleka. Kupiona w przypływie chwili. Kilka tygodni stała bezużytecznie, przestawiana z kąta w kąt. Aż wymyśliłam dla niej zastosowanie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz!