poniedziałek, 23 maja 2011

Ogrodowa przygoda

Po majowym weekendzie mieliśmy zacząć remont w domu, ale okazało się, że nie tak łatwo znaleźć fachowca do wykonania owego remontu.
Tak więc w oczekiwaniu na wolny termin majstra, zupełnie spontanicznie zajęliśmy się z M. przeistaczaniem działki otaczającej dom w nasz prywatny eden :-)

Prace w ogrodzie miały zakończyć się na wykonaniu i "udekorowaniu" altanki, a zanosi się na to, że zagospodarujemy i zreorganizujemy cześć działki znajdującą się przed domem i w obejściu altanki. A jesienią zabieramy się za "tyły", czyli drugą część działki za domem , tą roboczą okrzykniętą niedawno Ranczem.

Pomysły na upiększenie ogrodu piętrzą się jeden za drugim. Realizacja jak na razie też jest sprawna. Najpierw jest pomysł, następnie plan realizacji, dalej ciężka praca i wstępne efekty. Na takie naprawdę satysfakcjonujące będzie trzeba poczekać pewnie nawet kilka lat, zanim wszelkie rośliny podrosną.

Ogrodowe "wariacje" zaczęły się od kilku drzewek iglastych, które M. dostał od znajomego. Najpierw stwierdziliśmy, że nie mamy ich gzie posadzić i oddamy wujkowi, który ma las. Szybko jednak pojawił się pomysł wycięcia i tak niezbyt owocującej jabłonki. Od pomysłu do realizacji minęło kilka minut i za sprawą M. uzbrojonego w piłę spalinową pożegnaliśmy drzewko. Zrobiło się miejsce na zasadzenie iglaków wzdłuż siatki ogrodzeniowej. I znowu od pomysłu do realizacji kilka minut i drzewka rosły.



A, że zostało jeszcze dużo wolnego strasznie pusto wyglądającego miejsca powstał pomysł wykonania czegoś w rodzaju skalnego skwerku. Więc do roboty. Najpierw trzeba było przekopać teren pod skwerek, powybierać z ziemi trawę, zainstalować rolbordery, nasypać w nie ziemi, zasadzić rośliny i oto efekt dotychczasowej pracy



Zaraz kolejna inwencja, ścieżka z kamyka. A skoro ma być ścieżka, to trzeba przygotować podłoże. Więc do pracy, najpierw skopałam, potem wybrałam wszelką trawę i zielsko spod miejsc, które mają zostać wykamykowane, później M. wybrał kilkadziesiąt taczek ziemi i częściowo nawieźliśmy żwiru. Stary krawężnik pod domem zastąpiliśmy rolborderami na listwie, na razie wygląda to tak



Trzeba jeszcze dowieźć żwiru, wyłożyć wigofilem i wysypać kamykami.
Ścieżka będzie prowadziła od domu do altanki, wzdłuż posadzonych iglaków i wokoło skwerku



Nasza altanka, letnim salonikiem zwana powoli też się udomawia. Oto kilka rzeczy, którymi udało mi się salonik już udekorować

















Kupiłam też sofę rattanową, świetnie się prezentuje





Całość wygląda tak



W części ogrodu, obok altanki stoi huśtawka, przeniosłam też stolik sprzed domu, będzie służył jako pomocnik przy grillowani czy przesadzaniu roślin



Mam też bardzo starą ławkę, którą jeszcze przed naszym (moim i M.) ślubem przywiózł mój tata z jakiegoś "demobilu". Miała chyba służyć jako jakaś podstawka przy pracach związanych z domem.



Teraz M. chciał ławkę porąbać i spalić, ale ją obroniłam. Ustawiłam w rogu niezadaszonej części naszego letniego saloniku pod drzewem czereśni



Teraz zaraz pędzę "chaszczyć" część trawnika w letnim saloniku, bo i tam chcemy wysypać kamyczkową ścieżkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!