środa, 22 czerwca 2011

Ogrodwych przygód ciąg dalszy

W sobotę kontynuowaliśmy ogrodową harówkę.

Ja rano byłam w Toruniu na spotkaniu zorganizowanym przez Stowarzyszenie, z którym współpracuję. W tym czasie M. zadbał o zakup i przywóz trzech ton kamyków.

Po południu zabraliśmy się do pracy.
Najpierw wyłożyliśmy cały teren wigofilem.






Następnie M. zaczął nawozić kamyki.







Ja w tym czasie wyrywałam trawę wkoło rollborderów oraz studni. Towarzyszyła mi cała gromada "pomocników" :-)




Tak prezentują się kamyki wysypane wkoło rollborderów ulokowanych na trawniku oraz naokoło studni.







A to już ścieżki oraz otoczenie skwerku.












Zdjęcia zrobiłam w sobotę wieczorem. W międzyczasie zasadziliśmy jeszcze posadzić płożyste iglaki pod domem i dosadziłam kilka roślinek na skwerku.
Teraz zostało nam jeszcze powbijanie drewnianych palisad na obrzeże między ścieżką a trawnikiem.

W planach na najbliższą przyszłość mamy kamykową ścieżkę w części ogrodu z letnim salonikiem, nad którą już rozpoczęliśmy pracę. M. ma również ambitny plan zbudowania w części podwórka za domem (zwanej Ranchem) drewutni, nabył już płyty drogowe (chyba jumby czy jakoś tak się nazywały), które mają być podłożem drewutni. Ja natomiast chcę na Ranchu wygospodarować placyk, na którym urządzę miejsce na ognisko otoczone ławeczkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz!