piątek, 1 lipca 2011

Ależ mi się napiekło

Od tygodnia mamy gości. Byli u nas nawet wtedy, gdy my byliśmy na mini wakacjach. W tym czasie gośćmi opiekowała się moja mama.

Dziś zaś jak na prawdziwa panią domu przystało zajęłam się gotowaniem.

Najpierw obiad, potem słodkości na jutrzejszą "proszoną" kawę (na której będzie jeszcze więcej gości). Zrobiłam dzisiaj dwa rodzaje muffinek, jedne "suche", drugie z kremem. Potem keks pomarańczowo - żurawinowy, w międzyczasie pozalewałam galaretki z owocami, a na koniec jeszcze ciasto kokosowe z kremem i ananasami. Uff! A jak skończyłam pieczenie, to trzeba było zrobić kolację (zapiekanka makaronowa z pieczarkami i sosem pomidorowym zapiekana w serze).

Piszę o tym, bo już dawno tyle się w kuchni nie napracowałam, a zmywarka dotrzymywała mi kroku, właśnie myje naczynia po raz czwarty w dniu dzisiejszym.

Skoro jesteśmy w temacie kuchennym, to poniżej kilka kuchennych fotek.







Na koniec się jeszcze pochwalę. Dostałam dzisiaj śliczną figurkę aniołka i piękny bukiet kwiatów od jednego z moich przedszkolaków, który kończył dzisiaj edukację przedszkolną, bo wyjeżdża na wakacje, a od września idzie do "zerówki".
Natomiast popołudniu dostałam jeszcze jeden niespodziewany podarek. Idąc z M. na mszę, przed wejściem do kościoła spotkaliśmy znajomą mojej mamy trzymającą w ręce wianki, wówczas mnie olśniło, że dziś jest święcenie ziołowych wianuszków. Owo olśnienie głośno obwieściłam napotkanej Pani, a Ona wręczyła mi jeden ze swoich trzech wianuszków i tym sposobem też mamy poświęcone uwite zioła :-)

1 komentarz:

  1. Fantastyczny blog zapraszam do nas !!! http://emovere-blue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz!