niedziela, 24 lipca 2011

Rozgrzebane!

Oj dużo rzeczy mamy teraz "rozgrzebane".

Po pierwsze trawnik w części salonikowej ogrodu. Wymyśliłam, że i tam wysypiemy kamyki, więc zaczęłam pozbywać się trawy. Popracowałam jeden dzień, a później zaczął padać deszcz i nie mogę dokończyć już od ponad tygodnia.

A jeśli już o ogrodzie mowa, to poniżej jeszcze kilka fotek z części przed domem.




Ścieżka dokończona, palisady powbijane. Palisady zrobiliśmy na zamówienie, bo wszelkie normalnie dostępne, miały mniejszy obwód. A takie "pogrubione" jeszcze fajniej wyglądają.


















Wycięliśmy też daglezję, która rosła przed domem. Teraz zrobiło się trochę miejsca, więc wymyśliłam...
Nie nie powiem co, żeby nie zapeszać, bo jeszcze do tego genialnego pomysłu muszę trochę poprzekonywać M.

Następna "rozgrzebana" rzecz, to budowa wiato - drewutni za domem, w części podwórka zwanej Ranchem. Wszelkie niezbędne elementy czekają, tylko pogoda nieodpowiednia.

Do listy "rozgrzebanych" należy też dolna łazienka, która po długim oczekiwaniu, doczekała się Majstra.
Chłopaki poskówali stare płytki i posadzkę oraz wybili ściany.

Na razie wygląda to tak










Jutro przychodzi hydraulik poprzerabiać rury i zamontować ogrzewanie podłogowe.

A dziś byliśmy na zakupach. Trudna to była przeprawa. W ogóle trudno zaczął się ten remont, bo nie mogliśmy dogadać się z M. co do koncepcji nowej łazienki.
Ale po licznych i czasem "ostrych" wymianach zdań doszliśmy do porozumienia.
Kilka dni temu kupiliśmy kabinę prysznicową i kilka par nowych drzwi (bo te, też chcemy powymieniać). Z kabiną było tak średnio ciężko, jeden plus to, to że przy kasie okazało się, że jest o 150 zł tańsza, niż cena podana na ekspozycji.
Z drzwiami i klamkami poszło łatwo, od razu "wpadły" mi w oko :-)

Dziś kupiliśmy grzejnik do korytarza, kompakt WC, umywalkę, baterię i jakieś tam rurki, kafelki na podłogę do korytarza i łazienki oraz płytki na ścianę do łazienki.
Właśnie z tymi ostatnimi był największy dylemat. Na początku chciałam jakieś w brązach, potem naoglądałam się różnych inspiracji i zamarzyłam o płytkach-cegiełkach.
Owo marzenie nie było zbieżne z wizją M. i o to głównie toczyły się wymiany zdań. W końcu poszliśmy na kompromis i kupiliśmy to, co zadowoliło nas oboje, a tak naprawdę bardziej mnie, ale M. myśli, że On też takie kafelki chciał. Ot, taki pewien chwyt psychologiczny zastosowałam! :-)
Zdecydowaliśmy się na ceramikę Wenecką - Majolika. Prezentuje się ona tak



Miała być łazienka trochę surowa, taka w stylu skandynawskim, a będzie w romantycznym. Właściwie na dole bardziej taka pasuje, bo cały dół mamy taki "ciepły".
A z skandynawskimi bielami poszaleję przy okazji remontu górnej łazienki, ale to pewnie dopiero w przyszłym roku.


Ach, prawie bym zapomniała. Mamy jeszcze jedną rzecz na głowie. Mianowicie sprzedaliśmy samochód M. i teraz M. jeździ do pracy moim, a ja jestem uziemiona. Więc intensywnie poszukujemy jeszcze auta. Wiemy już jakie ma być (a może nawet dwa), ale w każdym oglądanym egzemplarzu coś mi nie pasuje. No cóż, lubię czepiać się szczegółów!


Trzymajcie kciuki, za sprawy z działu "Rozgrzebane", bo ja mam już kilka nowych pomysłów i najchętniej rozgrzebała bym jeszcze kilka innych rzeczy. Na szczęście głos rozsądku (nie mój, tylko M.) ciągle mi powtarza: powoli, wszystko po kolei, albo: skończmy najpierw jedno.

2 komentarze:

  1. Te metalowe elementy na podwórku są super! Rowerek miodzio! Kafelek ;-) podoba mi się bardzo, bardzo. W moim stylu. Co ro 10 srok za ogon- ja też tak mam ;-)
    Aga robie-bo-lubie

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujące elementy dekoracyjne :) Podobają mi się i sądzę, że będą bardzo ładnie ozdabiać Wasz dom :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz!